iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

bezsenność

 Niby wszyscy ją znamy.. jednak jak się przywlecze to już ją nawet doświadczamy. Do mnie ta nieproszona koleżanka przyszła dziś w nocy. Wybudziła mnie (niepoprawna!!!) o pierwszej trzydzieści nad ranem i trzymała mocno za głowę. Może nawet na niej siedziała, bo moja mała główka chciała pęknąć. 

Udawanie, że tej tej diablicy nie ma jest bardzo wyczerpujące. A efekt może być taki, że ze złości wybudzisz cały dom. Lepiej sobie poszukać coś do czytania, bądź posiedzieć w kuchni przy herbatce z malinami i trochę pomyśleć. Takie wybudzenie w środku nocy jest jakimś tam przeżyciem. Bo rzadko się to zdarza i można w ciszy i po ciemku pomyśleć trochę o życiu.

Zaparzyłam sobie tą herbatkę, popatrzyłam z ciemnej kuchni przez okno. Szkoda, że nie mam niższego parapetu.. zrobiłabym sobie na nim wygodne siedzisko :) Zastanawiałam się nawet nad pastylką na ból głowy - ta mała zmora najwidoczniej na niej usiadła! - ale na noc wzięłam żelazo i już tych pastylek było dla mnie za dużo. Nie do pomyślenia!

Po odstawieniu pustego kubka do zlewu, postanowiłam sprawdzić czy może rozgrzewający efekt napoju przyniesie mi błogi sen. Nie, nie, nie.. nie tak prosto ten sen przyszedł. Chyba zabłądził na sąsiedniej ulicy, zdecydowanie za duży jest ten biały wieżowiec. Jest to taki wielki biały blok, ale jak się go podejdzie z odpowiedniej strony to wygląda na małe miasto w mieście. Mój sen pewnie gdzieś się zagapił w tamtym miejscu, poczłapał i zabłądził. Taki labirynt sobie znalazł. 

Sen przyszedł o czwartej trzydzieści. Zmaltretowany.

Komentarze (0)
Patrz Marysia a my nie wiedziały !!!

Autor tych słów to dawna sąsiadka mojej mamy. Kierowane zawsze do córki sąsiadki - Marysi. Wypowiadane były, gdy lubiąca wszystko wiedzieć szczera sąsiadka dowiadywała się o jakimś wydarzeniu od kogoś trzeciego. "Patrz Marysia a my nie wiedziały". Te słowa tak mocno zapadły w pamięci mojej mamy, że przekazała je nam - swoim córkom.

I teraz, te słowa stały się tak powszechne dla nas jak śmiech lub przywitanie. Tylko od czasu do czasu ktoś popatrzy na nas szczerze zdumiony. A to oznacza, że to zdumienie będzie nieustanne, jeżeli nie postanowimy wytłumaczyć krótkiej historii tychże słów. Niestety, mimo opowieści zdumienie czasami nadal pozostaje.

Nie jest to stwierdzenie mające na celu kogoś obrazić lub obgadać. Stwierdza ono tylko stan rzeczy. Szczególną sytuację, gdy działo się coś na naszych oczach, a my nawet nie miałyśmy o tym pojęcia. Dopiero potem, gdy ktoś postanawia ten fakt zaznaczyć lub danej sytuacji już nie da się nie zauważyć, te słowa zawsze sypią się z naszych ust. Bo jakże to? Jak można było nie wiedzieć?

"Patrz Marysia a my nie wiedziały" Dziś będąc w sklepie z moją małą córeczką o mało nie wypowiedziałam tych słów na głos przy pani pomagającej mi wybrać buty. Byłam tak zaskoczona, że moja córka wyrosła ze swoich bucików o dwa rozmiary. Czyżby ta fraza miała zostać przekazana na moje dziecko? No, nie wiem.

 

 

 

Komentarze (1)
Maluszek

Tyle pisze się o prorodzinnej polityce. Panowie z pięknymi krawatami o tym sobie gdybają. Gadu-gadu. Wymyślili becikowe. Gadu-gadu. Może jednak nie warto dawać wszystkim becikowego? Gadu- gadu. Zamiast becikowego mamy przecież politykę prorodziną. Gadu-gadu. Wszędzie szukałam, nie znalazłam tego prorodzinnego podejścia. Nie ma go nawet pod dywanem! Mamy ulgi podatkowe.. a prorodzinne kuleją. Tysiąc złotych można odliczyć od podatku z tytułu posiadania jednego dzieciątka. Zaraz, zaraz tysiąc złotych! Toż to niecałe 100 złotych na miesiąc. Gadu-gadu.

A w łóżeczku leży sobie taki maluszek. W nosie ma te ulgi. Gadu-gadu. Przecież możemy zacisnąć malutkie piąstki i pójść do pracy. Mama też pójdzie do pracy. Gadu-gadu. Tak naprawdę cała rodzina powinna pójść do pracy i już teraz, zaraz płacić powinna podatki. Gadu-gadu. Bo przecież Panowie w różnobarwnych, pięknych krawatach muszą mieć na diety. Gadu-gadu.

Całe szczęście, że człowiek, to taka trzcina na wietrze. Raczej się nie złamie. Maluszek również sobie poradzi, bo przecież od małego musi się hartować. A przecież ma już zahartowanych na wietrze rodziców. Gadu-gadu. Zaraz zabierzemy nawet to zbyt wysokie becikowe. Gadu-gadu. Bo z niego korzystają jedynie rodziny patologiczne. Gadu-gadu. Inne rodziny mają przecież z czego żyć. Gadu-gadu.

Komentarze (0)
Ach ten zapach szarlotki z jabłkami!

Upiekłam ciasto. Jedyne ciasto, które mogę sama zrobić i sama zjeść. Nikt nie musi pomagać mi w jego konsumpcji. Z pewnością się nie zmarnuje - nie lubię wyrzucać jedzenia. To jest takie moje najkochańsze i najulubieńsze ciacho.

Można się w nim zakochać. Wszystko zaczyna się już przy przygotowaniu składników, nie jest ich wiele. Mąka, masło, cukier, proszek do pieczenia, żółtka, cukier waniliowy, śmietana. Do tego oczywiście jabłka. Mogą być to piękne jabłuszka gotowe do zjedzenia bądź takie, które rosną gdzieś na bezimiennej, zapomnianej jabłoni. Te drugie najczęściej są kwaśne i twarde, jednak w cieście przechodzą niezwykłą przemianę. Smakują cudnie.

Od czasu do czasu lubię zmieniać proporcje składników. Dokładnie jednego - cukru. Nie przepadam za bardzo słodkimi ciastami. Uważam, że jest to "spłycanie" smaku ciasta. Gdy mam ochotę na trochę mniej słodkie ciasto, sypię po prostu mniej cukru. Zawsze można dosłodzić sobie smak przy konsumpcji przy pomocy lodów waniliowych. Zauważyłam, żę kiedy dodaję mniej cukru, muszę zwrócić uwagę na proporcje dodawanej mąki. Zazwyczaj muszę dodać jej mniej, ponieważ ciasto robi się zbyt kruche i po upieczeniu jest za twarde.

Szarlotka, proste, szybkie ciasto, które ma w sobie niewiele wymyślnych zabiegów. Jednak jej zapach, który gości w domu po otwarciu piekarnika nigdy mi się nie znudzi.

Komentarze (0)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi