iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wieczorową porą..

Gdybym miała podać moje największe hobby, które obecnie jest najaktywniejsze bez zastanowienia powiedziałabym, że czytanie. Mało oryginalne. Mi to nie przeszkadza. Wczytuję się w kryminały. Przyszedł na nie czas, dokładnie na kryminały Agathy Christie. Czytam wszystko po kolei. Przy pierwszej ciąży czytałam nagminnie sagi skandynawskie. Przy drugiej padło na trochę inny gatunek. Może to dziwne, ale dzięki czytaniu nie popadam w przesadę.. po prostu spokojnie czekam na rozwój wydarzeń. 

Słonie mają dobrą pamięć - 3, Dom przestępców - 3, Rosemary znaczy pamięć - 4, Kurtyna - 4, Dziesięciu małych murzynków - 6, N cz M - 4, Uśpione morderstwo - 5, Samotny Dom - 4, Tajemnica Bladego Konia - 4, Tajemnicza historia w styles - 2. 

Ostatnio skonsumowałam powyższe pozycje. Postawiłam przy nich moje oceny.. takie szkolne od 1-6. Mam jeszcze trochę do przeczytania i bardzo się z tego cieszę. Nie będę musiała bezczynnie wpatrywać się w tv wieczorami. Bo to właśnie wieczory są najgorsze, gdy brzuszek zaczyna się mocno napinać po całym dniu. 

Uśpione morderstwo - ta historia jest najbardziej przerażająca z tych wszystkich, które wymieniłam. Może dlatego, że głównym świadkiem było małe dziecko. Dzięki zapamiętanym szczegółom całe zdarzenie wychodzi na światło dzienne po wielu latach. Przerażające jest jednak to, że fakty, które zapisały się w pamięci małego człowieka zostają odkryte tak niby przypadkiem.

 

Komentarze (2)
kampania trwa

Maj jest zmienny. Raz pada, raz wieje, a za chwilę powietrze jest tak ciężkie, wilgotne i ciepłe, że siadam w fotelu zdyszana. Przy tym całym zamieszaniu zupełnie zapomniałam o kampanii prezydenckiej. Właściwie, już trwa. Dziwię się moim chłodnym stosunkiem do tego wydarzenia. Ja, która zawsze musiała przejrzeć choć kilka gazet dziennie. W pracy, w domu, w podróży nie rozstawałam się z gazetami. Niestety, z przyczyn niezależnych ode mnie porzuciłam tez zwyczaj. Od jakiegoś czasu preferuję prasę angielskojęzyczną. Wolę informacje podane w prostej oprawie, bez zbędnych komentarzy. Krajowa prasa nie może sobie darować przypraw przy wiadomościach politycznych. Szkoda. Najgorzej wyglądają informacje telewizyjne. Mam wrażenie, że polityka w telewizji wpadła do jakiegoś wora trzymanego przez złośliwego trolla.

Wyborczy obowiązek zamierzam spełnić bez dwóch zdań. Kandydata mam już wybranego (wybór padł kilka miesięcy wcześniej) i raczej jestem pewna swego głosu. W dyskusjach na ten temat nie uczestniczę. Jedynie z moimi rodzicami sobie pogadałam, a muszę stwierdzić, że nie mamy zawsze tego samego zdania. Cenię sobie te rozmowy, ponieważ różnica wiekowa pokazuje jakimi pobudkami kieruje się każdy z nas przy wyborze. 

Mam tylko jedną niewiadomą... termin wyborów prezydenckich jest niemal identyczny z terminem narodzin mojego dziecka. 

Komentarze (0)
bananowe mleko

Lista zakupów nie była dziś długa. Deszcz nie zniechęcił mnie by zapakować się z maluchem i moim brzuchem do samochodu. Kłopotów z miejscem parkingowym blisko wejścia do hangaru sklepowego nie było. Mała nie miała dziwnych pomysłów na oglądanie kamieni wbitych w asfalt. Szybko pomaszerowałyśmy do celu. Nie zmokłyśmy. Wszystko wydawało się układać po mojej myśli. Była godzina 15:00. Ostatnia chwila na zrobienie szybkich zakupów bez obijania się o wózki i nie wiadomo co jeszcze. Zapakowałam córkę do sklepowego wózka i powędrowałyśmy na łowy. Pierwsze półki należały do malucha. Zapakowałam szybko kaszki i mleko. Hura! Następnie przyszła pora na warzywka. Wszystko okazało się być dziś świeże, nie trzeba było z niczego rezygnować. Przy mrożonkach trochę się pogubiłyśmy. A niech to! Znowu postanowili zmienić ich położenie. Na samym końcu woda i szukanie kasy. Tu już było trochę mniej kolorowo. Specjalne kasy jak na złość były dziś zamknięte. Mała miała wyśmienity humor, brzuszek się uśpił, więc nie bardzo rozpaczałam z tego powodu. Po zapłaceniu (miła kasjerka - nawet uśmiechnęła się do dziecka) była godzina 16:00. Hura! Szybko rozpędziłam zapakowany wózek i powędrowałam do wyjścia. Tu kolejna miła niespodzianka! Nikt nie zablokował mnie niemiłosiernie. Nie musiałam manewrować przy wyjeździe :)

Godzina 19:00. Mąż zauważa:

- Kupiłaś bananowe mleko.

- Co ty mówisz. Jest takie jak zawsze!

Mleko jest bananowe. Pudełko ma wymiary 20/15 cm. Różnica, która mówi o innym smaku mleka na pudełku ma 1,5 cm. I być tu mądry!

 

Komentarze (0)
Piaskownica

Mała dziewczynka biegnie ścieżką między drzewami. Popiskuje z radości. Niedługo zasiądzie w złocistym piasku i zacznie nabierać na łopatkę żółte ziarenka. Jest to jedna z ulubionych zabaw mojej córki. Ja również bardzo cenię sobie te chwile, tym bardziej, że można usiąść w cieniu na ławce porobić mojemu szkrabowi trochę zdjęć, popatrzeć.. no i robić cokolwiek nie spuszczając z oka ponad rocznego maluszka. Piaskownica to również miejsce nawiązywania co chwila to nowych znajomości. Dzieci z dziećmi, opiekunów z opiekunami. Wszystko jest oczywiste i nie ma się nad czym rozpisywać. Zabawne są momenty, gdy starsze dzieci próbują wykorzystać przewagę nad moją kruszynką. Nie wtrącam się, tylko obserwuję. Najczęściej dzieci wyrywają zabawki maluchom - po prostu prawo wydarcia - tak mi to ostatnio wytłumaczył znajomy. Rozwija się ono w przedszkolu. Mała najwidoczniej go nie rozumie, bo najczęściej po takim zdarzeniu stoi zdziwiona i obserwuje małego złodziejaszka. Po czymś takim do akcji wkraczają opiekunowie, zazwyczaj rozsądni ludzie.

Wczoraj również bawiłyśmy się razem w piaskownicy. Zabawa szła dość dobrze dopóki jedno dziecko nie wniosło do piaskownicy kombinerek! Z zaostrzonymi metalowymi końcami. Zatkało minie. Z miejsca znalazłam się w bezpiecznej odległości i obserwowałam przedziwną zabawkę. Po kwadransie dziecko znudziło się grzebaniem tym narzędziem w drewnianym domku. Przyszła pora zademonstrować ich użycie na obiekcie ruszającym się. Ze względu na to, że moja córka była najmniejsza wybór padł na nią. Gdy kombinerki zbliżyły się na 10 cm od małego noska postanowiłam interweniować. Maluch zrozumiał. Wycofał się. Zastanawiałam się jedynie nad postawą opiekuna dziecka z kombinerkami. Widziała wszystko. Podeszła i jak gdyby nic się nie stało zaczęła bawić się z malcem.

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi