iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Kochamy się coraz głośniej?

Mieszkanką miasta jestem w 33%, biorąc pod uwagę lata. Dzieląc przestrzeń w budynku wielo-mieszkaniowym można zauważyć pewne zmiany. A raczej usłyszeć :D I nie chodzi tu o kłótnie, ani imprezowe śmiechy. Chodzi o miłość, która przenika przez ściany. Może ucieka ona przez okno, albo przez otwory wentylacyjne :)

Wcześniej myślałam, że to sporadyczne przypadki i że mam szczęście słyszeć taką melodię. Teraz jestem raczej sceptyczna co do przypadku. Nie tak dawno zmieniłam miejsce zamieszkania. Ta sama dzielnica, ale inny budynek. I ponownie można coś usłyszeć.

Mam wrażenie, że zmienia się nastawienie do miłości. Nie jest ona ukrywana tak jak dawniej tzn. "cichutko pod kołderką w sypialni", tak by nikt niczego nie zauważył. Może jest więcej przestrzeni. A może to żaden wstyd głośno się kochać? I zasada "po bożemu" przestaje dominować? Choć trudno mi sobie wyobrazić, że ona zniknie. Nie w naszym społeczeństwie przywiązanym do tradycji, religii. Choć przecież one raczej nie wykluczają takich sytuacji. To raczej świętoszek, kimkolwiek jest, tego zakazuje.

Na początku byłam trochę zażenowana. Było to takie nowe. Zastanawiałam się i obawiałam, że może sąsiedzi pomyślą, że to My właśnie tak baraszkujemy. Teraz raczej mnie to bawi. Bo chyba wolę być wybudzana przez takie hałasy, niż przez brzęczącego komara. 

Chyba ludzie są szczęśliwsi. Bo do tej pory takie dźwięki kojarzyły mi się z gorącym południowym szaleństwem. Słońce, ciepłe noce, poranki podczas których budzimy się wraz z mocną kawą i słodkim rogalikiem. Szaleństwo wynikające z urlopowego odpoczynku. A tu proszę znalazło się ono na moim osiedlu. Może jeżeli będzie trwało dłużej, to znaczy, że będzie się powtarzało to już przywyknę. I nie będę się budzić.

A może ktoś ogląda za głośno filmy, a ja już tworzę teorie.

Komentarze (5)
Po wakacjach

Dwa miesiące poza domem i nie mogę się odnaleźć. Niby to normalne. Nawet dzieciakom jest ciężko, siedziały i się brudziły ile się dało, a teraz mamusia nie pozwala. Muszą przyzwyczaić się do biegania po parkowych alejkach i nie mogą zmieniać drogi, bo zaraz wpadną na miny :/

Ja chyba też mam problem, by się przyzwyczaić. Tak mnie zirytował mój mąż, że rzuciłam w niego łyżeczką z jogurtem.. bo właśnie karmiłam synka. Poszło o światło w piekarniku. To znaczy na tym szklanka się przelała. Po celnym rzucie (jogurt ozdobił czarną bluzkę mojego groźnego macho) założyłam buty i wyszłam. Chciałam uciec jak najdalej. Nie chciałam się kłócić o nie wiadomo co. Po 5 minutach wróciłam. Wiedziałam, że oboje, ja i mąż jesteśmy po prostu zmęczeni. Do tego synek ząbkuje i cały dzień wydawał z siebie piski, które dźwięczały mi w uszach mimo ciszy. 

Wypad na wieś, do moich rodziców był dla dzieci. Mąż został i pracował. Z nami spędzał weekendy. Było ciekawie i spokojnie. Teraz warczymy na siebie. Może to w końcu przejdzie. 

Trochę naskoczyłam na męża, że przytył i wygląda jak główny bohater z kultowej kreskówki o Simsonach (nie mam sił sprawdzać jak to dokładnie się pisze). Pan z brzuszkiem, który wybija się z zza ciasnego t-shirt'u. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak go to zdenerwowało. Oświeciło mnie, gdy przed chwilą założył buty i poszedł pobiegać. Po raz pierwszy.. a znamy się już ponad dekadę.

Komentarze (0)
Jak tu podróżować?

Pojawiły się dzieci. Zmieniły się zwyczaje podróżowania. Zrezygnowaliśmy z szybkich wypadów w bliskie i dalekie zakątki świata. I tęsknię za tym. Przedtem wystarczył mały plecak i bilet. Teraz musi być samochód (poduszkowiec) i walizki, walizeczki, pakunki etc. 

Jest jeszcze drugi problem. Synkowi najbardziej podoba się moment odpalania i gaszenia silnika. Cała reszta, czyli podróż to zmora. Wygląda to tak, że przez 2 godziny jazdy 80% to krzyk małego dziecka. I chyba jesteśmy uziemieni, bo po ostatniej takiej podróży na samą myśl zaczynam mieć drgawki. 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi