iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Trochę wolności widzę na horyzoncie

 To co powinno być powszechne i dostępne dla wszystkich, jak woda z kranu, staje się towarem luksusowym. 

Dziś tak się ucieszyłam jakbym trafiła szóstkę w lotto. Krasnale dostały się na listę przedszkolaków w placówce państwowej!

Rok temu córka się nie dostała. Dzięki temu miałam w domu " sielankę". Nie dałabym rady ciągnąć tego dalej. Dzieciaki też dopytywały się, kiedy będą mogły chodzić do przedszola. Tematy dziecięce, matki, piaskownice, choróbki, to był chleb powszedni, o którym nie chciało mi się rozmawiać ani pisać. Potrzeba przestrzeni, by docenić macierzyństwo. Miejsca, w którym można odpocząć bez dzieci i nie martwić się, że coś im się może stać. Teraz niech krasnale uczą się żyć wśród swoich rówieśników. Co za ulga, że trafią w ręce profesjonalistów (miałam okazję poznać podejście opiekunów do dzieci w tej placówce). Osób, które lubią swoją pracę i otrzymują za nie wynagrodzenie. 

 

 

 

Komentarze (0)
Pomysły

Bywa tak, że dostajemy coś od kogoś i nie wiemy co z tym zrobić lub przeciwnie mamy zbyt wiele pomysłów na wykorzystanie niespodzianki, która spadła nam z nieba. Dar wisi w powietrzu i czeka, aż człek go wykorzysta. 

Masz pomysł?

Wypróbuj go. Sprawdź!

I nie odkładaj na później, bo POTEM znaczy tyle co nic.

Dostałam od mamy starą apaszkę, która już długo leżała u niej w rzeczach, których trzeba się pozbyć, czyli w walizce pod łóżkiem. Spojrzałam na nią i ogarnęła mnie niemoc. Pomysł za pomysłem wykluwał się pod czachą. Bluzka, brocha, torba, a może poducha? Jeżeli już ma być poduchą to jaką? Kształt klasyczny, czy zrobić z niej samochód? A może by tak....

I rach-ciach.... nożyczki poszły w ruch. Nie tak szybko, cały dzień mi zeszło. Rysowałam szablony i mierzyłam, co dzieciaki przyjęły z wielką radością - z wielkim zaangażowaniem zabrały się do selekcji moich pomysłów :)

Na początek wybrałam dodatkowy materiał (sister's jeans)..

                    

Potem, zabrałam się za wycinanie. Jeden z szablonów, który mi się spodobał obroniłam przed twórczymi zapędami krasnali...

                     

Ważne: apaszkowy wzór przegrywał z jeansem w czasie próby siłowej. Stąd wzorzysty materiał został podszyty mocną bawełną.

                     

Kto nie lubi pruć poduchy? Matka pokazała synkowi taki sposób.. oj mam nadzieję, że nie polubił tego zbyt mocno...

                     

Nowy kształt szybko przyjęty został na kanapie. Rozkochał w sobie wszystkich domowników.

A teraz coś innego - UX Poland

Byłam na konferencji i bardzo mnie ten temat pochłonął. Tak mocno, że pierwszego dnia wyszłam oszołomiona z pękającą głową, która próbowała pochłonąć wszystkie nowości - a było ich wiele!

Ludzie, temat i atmosfera mnie oczarowały!

I teraz tylko trzeba łapać to, co spadło z nieba i działać!

Komentarze (0)
Za górami, za lasami...

Żyły w lesie drzewa, które zrzucały niepotrzebne liście i patyki. Jako, że śnieg dopiero co zaczął znikać, na zbieranie liści nie mieliśmy ochoty. To znaczy ja nie, krasnale cieszą się nawet wtedy, gdy znajdą na wpół zgniły listek... Po długiej przemowie, która musiała się skończyć wyrzuceniem lepkich znalezisk, szukaliśmy patyków. Wszystkie były krzywe i brzydkie. 

Z wielkim niepokojem obserwowałam patyki, które zawładnęły umysłami krasnali. Wymachiwali nimi okropnie. Już zaczynałam żałować, że wymyśliłam im takie zajęcie...

Ale słowo się rzekło i nie było odwrotu.

W domu drewniane brudasy zostały oczyszczone i wysuszone. W międzyczasie krasnale zdążyły coś zjeść i mi się nawet udało...

Potem przyszła pora na zabawę. Kveta Pacovska i jej grafiki do "Czerwonego Kapturka" pozwoliły nam opanować twórcze zapędy krasnali. Wcześniej nie mieliśmy czasu zabrać się do klejenia i wycinania, bo co chwila zmieniały się pomysły co do roli drewnianych patyków...

             

Tworzenie postaci trwało dość długo i mimo uzgodnionej obsady, ich charakteryzacja wciąż ulegała zmianie. Wilk o mało nie stracił swego nosa, a Kapturek musiał się zmienić całkowicie. Matka nie bardzo się z tego ucieszyła, ale w końcu wypracowany został jakiś kompromis, który wszystkim odpowiadał.

                

A oto: Czerwony Kapturek i Pan Gajowy 

                

Wilk i Babcia

 

Pan Gajowy tworzył się ostatni, gdy krasnale już zaprzyjaźniły się Kapturkiem, Wilkiem i Babcią. Stąd najbardziej jest podobny do grafiki Kvety.

 

Komentarze (0)
Minimalizm hura!

Wczoraj, mimo wielkich starań, dzień wyglądał jak jeden wielki bajzel. Jest to niezwykle frustrujące. Bo jak sobie wytłumaczyć to, że ciasteczka z płatków owsianych się spaliły, choć próbowałam się skoncentrować nad pieczenem na tyle mocno na ile pozwoliły mi krasnale. 

Młodszy krasnal bardzo szybko wyczuł, że matka jest zajęta w kuchni garami. Bardzo chętnie przyszedł mi z pomocą. Wyciągał miski i chochle z takim impetem, że dreptałam za nim krok w krok, by tylko wszystko na czas pozamykać przed małym-wszędobylskim...

Prażone płatki owsiane miały się wystudzić, ale gdy tylko wyrobiliśmy ciasto, trzeba było znaleźć inne zajęcie - już dwóm małym kucharzom i matka bez zająknięcia pozwoliła im wrzucać wszystko do miski. Zachwycona ich zabawą nie zauważyłam, że oto właśnie popełniałam błąd kucharski, bo po jakimś czasie drugi błąd przypomniał o sobie roznosząc po mieszkaniu woń spalenizny. Przepis stary mówił o pieczeniu bez termoobiegu, matka włączyła jednak turbodoładowanie i ciastka przypaliła. Zajęta ratowaniem tego co się dało wygoniłam dzieciaki do ich pokoiku z nadzieją, że nie poleje się krew.

Po jakimś czasie odrywania spalenizny byłam już na tule zmęczona, że przez nieuwagę przycięłam się nożem. Zawyłam na tyle głośno, że zza winkla pojawił się mały krasnal pytając:

- Dob-ze mamo?

Słodka buźka miała na sobie pewne rysy, które kazały mi zajrzeć co też takiego wydarzyło się, gdy matka siedziała przy skrobaniu ciastek...

              

Krasnale się napracowały i nie miały siły sprzątać. Matka też nie miała sił. Przerażona, bo frustracja sięgała już wysoko, ubrałam maluchy i siebie. Uciekliśmy.

Tyle, że nie zdążyliśmy powrócić przed jedynym domownikiem, który nie był świadom zniszczeń, które powstały (na zdjęciu to tylko fragment rozruby, całości nie pokażę bo nie da się tego ogarnąć).

I stało się to o czym od dawna marzyłam! 

Ojciec zapakował wszystkie graty krasnali i wyniósł do piwnicy. Ryk i spazmy nie przeszkodziły mu w tym. Z kamienną miną posprzątał wszystkie dary jakie krasnale dostały. Już ich nie ma! Matka ma czas napisać coś na ten temat na blogu. Hura!

A krasnale? Jakoś nie tęsknią za gratami. Wybrały sobie po dwie rzeczy, które od rana przeżywają renesans. I matka jakoś nad tym wszystkim panuje...

 

 

Komentarze (0)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi