iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Powroty

Pierwsze dni to euforia. Zowu jestem tutaj! Stąpam po znanych ścieżkach i zbieram kwiaty. W sumie nic się nie zmieniło, tylko jestem starsza o jakieś dwadzieścia lat. Biegam za moimi dzieciakami i z trudem potrafię znieść ich ciągłe ucieczki, wybryki i najdziwniejsze pomysły jakie mogą przyjść do głowy trzy i dwulatkowi. Tacie wbiłam do głowy nakaz by furtka, która prowadzi wprost do wypełnionej złotym piaskiem rzeki została zabezpieczona. Gdy mam już dość ciągłych zabaw i pisków, pochylam się nad kępą ziół, kwiatów lub traw i tworzę dzienny wianek. To taka odskocznia od elektroniki, którą niemal zawsze zabieram na plac zabaw w mieście... Jestem ja i dzieciaki. Luz.

Gdy przychodzi dzień powrotu robię się nerwowa. Dziwne, bo już jestem znudzona i normalnie powinnam rwać się do zmiany. Ale już chyba wiem dlaczego...

 

Po powrocie zaczynamy razem wychowywać dzieciaki. I czasami jest MEGA trudno dojść do porozumienia. Gdy mąż po raz drugi daje dziecku hulajnogę do zabawy na blokowym placu w bardzo zimny i wietrzny dzień to pojawiają się na moim czole brzydkie linie... "Bo nie dało się wyjść bez hulajnogi" to słyszę. Wiem. Po raz kolejny zastanawiam się kto ma ostatnie słowo dziecko czy dorosły człek? Tymczasem już widzę jaka to była frajda dla córki ścigać się z kolęgą na rowerze i łykać garściami lodowate powietrze.

I po raz drugi raz zaczynają się wymioty wynikające z chorego gardła, kataru i kaszlu. I po raz kolejny to ja siedzę w domu z chorymi dziećmi i odbieram telefony z pytaniem jak tam? jak to się stało?

Tym razem mówię prawdę. Głupio, że wcześniej tego nie robiłam....

Komentarze (0)
Mikołajki

Dzień dobry!

dopiero jak się zacznie odpoczywać można zauważyć jak dawno tego się nie robiło...

a potem to już się myśli pozytywniej...

   

 i buźka jakoś wyładniała...

 

 wiele opcji do wyboru zajaśniało...

   

   i myślę, że będą realizowane...

 

Dziękuję!!!

Komentarze (0)
ropuszka

 Wiem, powinny być słodkie zające i rozkoszne kurczaki. Tylko, że jakoś nie wpadły w nasze ręce. Upolowaliśmy za to ropuchę, która była jakaś blada po zimie...

Biały papier również przeszedł metamorfozę. Zażyczył sobie masażu origami i maseczki rozświetlającej.

Pozdrawiamy i zmykamy, bo przecież już niedługo Święta a po tej zabawie pozostały dwa krasnale do wyszorowania :P

 

          

Komentarze (1)
ku pamięci...

Jakoś bardzo szybko mijają mi dni. Na dodatek ponownie mamy choróbki w mieszkaniu. Aż trudno uwierzyć, że już niedługo zaczynają się kolejne Święta! Jak? Gdzie? Kiedy ten czas minął???

By nie zapomnieć: 

Pokazałam córce mój pierścionek zaręczynowy (schowany wcześniej z racji groźby zadraśnięcia dzieciaków). Na jego widok oczy dziecka zrobiły się duże i zabłysły w nich światełka. Gdy usłyszała, że to od taty szybko do niego pomaszerowała i powiedziała:

- TATO ja też chce taki! ALE ma być DUŻY!

A oto moja mała na zakupach, które uwielbia... i nasz ulubiony sklepik...

Mężowi przeszło, choć przez trzy dni chodził oszołomiony :P

Komentarze (0)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi