iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Broszkomania

Po zimowej aurze Wielkanocy szukam inspiracji. Nie ma jej w mojej głowie i nie ma jej przy mnie. Mam za to do towarzystwa dwa krzykliwe krasnale, które po zjedzeniu obiadu ani myślą odpocząć w błogiej drzemce. Pomiędzy bójką o klocki, a kolejną o "niewiadomo co", zaczęłam robić porządki w folderze z moimi zdjęciami. I jest!

                    

Inspiracja znalazła sobie miejsce w mojej głowie. Dookoła trwają rządy krasnalów. Poduszki, koce i inne materiały tworzą ich twierdze. Krzyczą na siebie i co jakiś czas jeden zaczyna panować nad drugim. Jedno ucho czuwa i co jakiś czas wydziera się z niego smoczy ryk. No bo matka musi być smokiem, przy brutalnych rządach swych dzieci...

Przy okazji odnalazłam jeszcze jedną inspirację, stworzoną jakiś czas temu podczas wyjazdu do moich rodziców. Pozbywszy się małych tyranów na chwilę wpadłam w pewną MANIĘ. I zrobiłam mnóstwo broszek. Matka spuszczona z łańcucha trochę się zapędziła :) 

                   

Prawie wszystkie brochy poszły sobie tam, gdzie matka bardzo by chciała iść już sama - w świat.

Mam tylko kilka uwag co do wykonania broszek. Zapięcia, które kiedyś zakupiłam w hurtowej ilości nie zawsze "leżą" tak jakbym chciała. Moja siostra ma narzędzia jubilerskie, może kiedyś uda mi się ją ubłagać i pokaże mi jak się nimi posługiwać, by ich nie zepsuć ;)

Po drugie, materiał z odzysku bywa miękki, mimo usztywnienia twardszym materiałem po jakimś czasie noszenia brocha potrafiła się zwinąć jak zwiędły kwiatek. Coś tu będzie trzeba zmienić (krochmal?).

Po trzecie trzeba to powtórzyć. Może kiedyś się uda :)

Komentarze (0)
Krzyk

- Co to jest?

- Ja krzyczę - odpowiada mała zagniewana osóbka, która wręcza mi rysunek. Pierwsze co widzę to czarną buźkę i już się zastanawiam, czy mamy jakiś problem.

- Dlaczego krzyczysz?

- Bo Wiosna nie przyszła po kwiatki!

No tak, na pierwszy dzień Wiosny malowała i rysowała kwiatki, które potem zostały wycięte i przyklejone (delikatnie) na ścianach klatki schodowej. Śnieg i ogólne przygnębienie ogłupiły starszych, kwiatki dalej wiszą. 

- Widzisz śnieg za oknem? Wiosna przyjdzie jak będzie cieplej.

To jednak nie przekonało dziecka i powiększyła krzyczącą buźkę na obrazku.

                    

Dziś byliśmy na spacerze i trochę zatęskniłam za ciepłymi dniami tej Zimy ;) Dobrze, że wianek na Święta zrobiliśmy wcześniej...

                     

Stroik powstał w czasie zabawy. Biegaliśmy bez celu po podwórku u dziadków. Z nudów (krasnale uparły się, że będą walić patykami w ziemię przez kolejne niemiłosiernie długie kwadranse) zaczęłam robić wianki z patyków, które leżały na olbrzymim stosie po jesiennych przycinkach. To najwidoczniej były gałązki brzozy, okazały się miękkie i giętkie :) powstały dwa wianki, które zaraz zabrały mi dzieciaki bo potrzebowały kierownicy do swoich wozów strażackich. I tak, na sygnale pozwoliły się zgarnąć do domu. Po drodze zgarnęłam kilka zielonych gałązek. W domu to ja sobie zafundowałam zabawę.

Jeden wianek jest surowy, przewiązany wstążką. Drugi opleciony dodatkowo zielonymi, pachnącymi iglakami. Wyszło tanio i szybko, bez zbędnych baz na styropianie.

Komentarze (2)
Zimowa terapia

 Zima nie chce ustąpić miejsca Wiośnie. By ją trochę rozweselić pokażę czapki, które zrobiłam. W sumie, gdyby nie to, że Zima jeszcze trzyma się pogody, zupełnie bym o nich zapomniała.

Początek, jak to bywa w opowieściach zaczął się od przypadku, czyli sfilcowanego swetra mojego męża. Oj gorąco mi się zrobiło na jego widok. Nawet ja się do niego nie mieściłam, tak się skurczył.

                     

Nożyczki poszły w ruch i powstała czapka pasiasta 

                             

Zabawy z nią było wiele powstała pierwsza i potem zaraz druga, którą dałam siostrze i słuch o niej zaginął.

Potem będąc u mojej mamy poszperałam w dawnej garderobie moich siostrzyczek, znalazłam dwa sfilcowane sweterki w kolorze różowym i pomarańczowym...

                     

I powstały dwie czapy, różowa lila 

                     

i pomarańczowy słodziak...

                     

I już. Koniec.

Ale zima nie odpuszcza. Matka w domu siedzi jak w więzieniu i by nie zwariować zaczyna szyć czapkę. Ot taka terapia zimowa.

Tym razem powstała czapka królewska, z golfu wełnianego sweterka. Krasnal sam dobrał sobie guziki i koraliki. Ku mojej radości, nie chciał obszyć całej czapy, "bo to przecież nie choinka".

                     

A na koniec niespodzianaka.

Czapka czołgisty, która mi nie wyszła tak jak chciałam, bo jest ZA duża.

                     

Ale przynajmniej pomponik wyszedł ;p

ps. czapka czołgisty ma w sobie kawałki 3 sweterków, jest ciepła, ale niestety wielgachna

 

Komentarze (2)
Kacperkowa

 Siedzimy w domu jak za karę. Katar rządzi! 

By nie zwariować (skupieni w salonie z racji otaczającego nas remontującego się betonu), bałaganimy na maksa. I wyciągamy z szafy najdziwniejsze szmatki.

Przy okazji przebieranek powstała "Kacperkowa" bluza.

Postanowiłam zabrać się za modernizację  ubrań, które nie są zniszczone, ale już się ich raczej nie założy...

Matka szczęśliwa bo zaprzyjaźniła się z maszyną do szycia, córka też ma zabawę, teraz chodzi i straszy różową zjawą. 

Przy okazji. Niesamowite, w jakim tępie powstają blogi na temat szycia. Ja takiegoż nie będę zakładać. Już się nad tym zastanawiałam, ale jestem daleko w tyle :) 

Do tego nasi krajowi celebryci zaczęli bawić się w projektantów mody. Wszystko to można różnie interpretować. Jednak cieszę się, że w ogóle coś robią :)

Może coś z tego wykiełkuje, może powstaną polskie edycje programu "Project Runway" prowadzony przez piękną Heidi Klum.  Może nagła miłość do projektowania i mody wśród celebrytek wynika z takiej właśnie prostej nadziei, by poprowadzić taki program...

Z ciekawością oglądałam każdy odcinek, zanim nasza sieć kablówki (V) zabrała nam "DOMO" twierdząc, że ten kanał telewizji jest mało popularny. Szok. Moje najulubieńsze "DOMO" tak po prostu wycieli. Draństwo! Teraz już nie mam co oglądać w telewizji, choć mamy kilkadziesiąt programów. 

Polska edycja "Project Runway" hmmm... można pomarzyć. Tylko mam nadzieję, że nie "spartolą" tego w taki sposób jak zrobili z polską edycją "Top Model". Bo tego bym nie mogła przełknąć, i zaczęłabym straszyć różowymi Kacperkowymi w realu.

Przy okazji Kacperkowej bluzy: nawet metka się ostała, bo dekold pozostał bez zmian. Tylko rękawy i talia zostały przekrojone i zszyte na nową miarę. Ot, takie kombiancje. Całkiem ciekawe to krojenie i szycie :)

 

 

Komentarze (0)
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi