iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

W środku remontu

Sprzątanie - to słowo mnie pochłonęło. I trzyma do tej pory. W międzyczasie jeden krasnal się rozchorował, zepsuła się pralka (nie miała kiedy) i odezwali znajomi z porywającym pomysłem, by wyjechać na majówkę daleko, gdzie będzie ciepło i przyjemnie.

Sprzątanie - dalej trwa i mimo innych wydarzeń, które przeciskają się między sobą, nadal zajmuje pierwsze miejsce na piedestale. Choć nie jest już tak ważne. Drugi krasnal postanowił się solidaryzować z pierwszym i zaczyna biegać po chustki do nosa. Zamieszanie się powiększa. Jutro idę  do urzędu i pewnie nie znajdę tam spokoju o jakim marzę... Potem do mieszkania wkracza ekipa, która będzie kładła panele w malutkim pokoiku (wcześniej była tam wykładzina, ale przy małych szkodnikach szybko przestała przypominać mięciutką owieczkę). 

Ściany już zdążyły wyschnąć i jeden krasnal już się do nich dorwał tuż po powrocie. Pewnie się nie mógł doczekać, bo w czasie pobytu u moich rodziców ćwiczył ambitnie podczas spacerów:

          

 I napisałabym więcej, ale krasnale zaraz mi wywiercą dziurę w brzuchu jeżeli nie dostaną czekolady... też sobie zjem.

Komentarze (0)
Malowanie goni nas

Tak, ściany mają dość i wcale się z tym nie kryją. Tłuste palce pokazują. Urządzają sobie walkę na kreski i wciąż rysują nowe. Ślady czteroletniej obecności trzeba zamalować, bo nie ma już tu miejsca na nowe doznania.

Urwisy, dwa dorosłe osobniki i dwa młode, nie zapominały o ścianach w czasie swych domowych zabaw.

Plamy po kredkach, plamy po winie, plamy po naklejkach tych do odklejenia i tych do "nieruszenia" (miały się nie odklejać, ale krasnale obmyśliły już swój patent). Plamy po mleku, plamy po kaszkach, plamy po jogurcie, którym matka próbowała wycelować w męża - wszystko to przyjęła na siebie ściana. Dziury po dawnym regale, który z racji bezpieczeństawa został przywiercony pod sufitem. Dziury po wypadkach samochodowych, śmieciarach (bo krasnale je uwielbiają i często przypominają mi że coś im śmierdzi). Plamy po przeciekającym balkonie naszych sąsiadów. Zamalujemy naszą historię. Nie chcemy jej więcej oglądać. 

        

Zdjęcie zrobione w marcu 2011 jest bezlitosne. Już wtedy ściany miały dość. Ale.. ale.. byliśmy zapatrzeni na dwa krasnale, które plątały się między nogami. 

Pewnego dnia przyszło olśnienie. Trzeba kurde zrobić z tym porządek. Od poniedziałku ściany będą miały SPA. Mam nadzieję, że będą zadowolone i gdy wrócę uśmiechną się do mnie...

By dzieciaki nie miały możliwości zamalowania wszystkiego co się da, ogłaszam ich ewakuację. Zabieram je do babci, tam też są ściany, ale miejmy nadzieję, że nie będą się z nami bawić. Bo nas więcej nie zaproszą...

Mam stracha, sama nie wiem... Dobra, już nie myślę więcej. Mam nadzieję, że panowie sami na włościach spiszą się na medal!

Komentarze (0)
Europa, Świat, a teraz Kosmos

 Od kilku dni zasiadając przy filiżance porannej kawy żyję newsami, które nie przedstawiają jedynie podwórkowych wyzwisk i sporów rozgrywających się na Wiejskiej. Przyjmuję to z jakąś lekkością, choć temat abdykacji Papieża pachnie nowością i jest to informacja, która skłania do refleksji. Pochłonęła ona moje myśli tegoż dnia i już nie musiałam się wstydzić za newsy krajowe z politykami, którzy codziennie przyczyniali się do psucia nerwów i wątroby. Płytkie sejmowe dyskusje zastąpiła teologia. Wiem, jest ona teraz nie na czasie, ale dla mnie to takie czyste powietrze wśród tych wszystkich faktów i informacji bazujących jedynie na skrajnych emocjach. 

Następnego dnia stała się rzecz niesłychana. Benedykt spadł z piedestału na rzecz Korei Północnej i jej próby jądrowej. Ponownie ludzkie bagienko zaczęło przylepiać się do liter opisujących nasz Świat. Orędzie Obamy i rosyjskie targi z Syrią, londyńskie zwolnienia i francuskie straty. Litewskie sąsiedztwo, ukraińskie katastrofy i zima. Rząd i opozycja. Wszystko to zostało dziś przyciśnięte meteorytem. 

Czy czakają nas Gwiezdne wojny czy Apokalipsa? 

Tego pewnie się jeszcze dowiemy.

     

Tymczasem ja dziś wybieram się w podróż. Meteorytów będę wypatrywać w drodze, a że pojadę w nocy to nie powinnam przeoczyć światła na niebie. 

Odcięta od sieci nie będę się dzielić moimi przemyśleniami, będą one bardzo ludzkie (dzieciaki i ich dopiero tworząca się odporność na zarazki). Pogrążę się w rozmyślaniach, może zdrówko pozwoli nam na spacery, codzienność ponownie będzie mnie pochłaniać.

 

Komentarze (0)
Zakazany owoc

 Spać, ja chcę spać. Bajeczny poranek, świat za oknem się wybielił.

- Tato!!! Marańczy nie ma! Mama mi zjadła marańczę!! Łaaa!!!

Moje jedno oko się otworzyło, a umysł się zastanawia, czy to tylko jakiś zły sen, koszmarek, który czasem lubi dopaść zmęczoną głowę. 

- Łaaa!! - Mała kobietka ma donośny głos. Słyszę jej wywody nawet wtedy, gdy zejdę dwa piętra niżej, do czeluści cichej (zdawało by się!) piwnicy. 

- To pewnie wróżka w nocy przyleciała i się poczęstowała. No bo głodna była - próbuje przekonać rozełkane dziecko tato i tym samym znieść oskarżenie ze mnie. Bo tak naprawdę jesteśmy współwinni w tym przestępstwie. Skrzynka pomarańczy gościła na naszym kuchennym parapecie około tygodnia. Pewnego, już spokojnego wieczora, pochłoneliśmy ostatni owoc, który najwidoczniej na śniadanie upatrzyła sobie mała złośnica...

- Łaaa! Wróżka mi zjadła marańczę! Łaa!!! Co ona sobie myśli! Łaaa!! Ostrzegam! Łaa!! 

- Zobacz jak jest zimno za oknem, wróżka była zmęczona i przyfrunęła do nas by się ogrzać. Pomarańczę zjadła, by nabrać siły...

- Łaaa! To była moja ma-ńcza! Łaaa!

Wychowałam małego potwora! Moja głowa jest coraz cięższa i wbija się w poduszkę z lękiem, by jej nie dostrzeżono. Nie mogę stać się niewidzialna, dziecko przybiega do mnie zapłakane.

- Mamo wróżka zjadła mi marańczę! 

Widzę małego, wściekłego aniołka zapłakanego, któremu trzeba coś powiedzieć. Całe szczęście, że mam poduszkę i mój nagły atak śmiechu został przez nią zdławiony.

Jedno jest pewne. Wróżki są u nas niemile widziane.

Komentarze (0)
3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
Najnowsze wpisy
2014-02-14 12:48 Krytykę przebij na siłę
2014-01-21 12:43 Czas się wlecze
2014-01-10 14:54 Praca w grupie
2013-12-19 12:35 Plany
2013-11-28 15:12 Królu mój!
O mnie
lelele

Kopiowanie i publikowanie zdjęć i tekstów umieszczonych na moim blogu, jako własnych jest niezgodne z prawem. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Mój profil w iWoman.pl

   Blogi